5.03.2018

"Milion małych kawałków" James Frey

Coś co ostatnio udało mi się przeczytać, to książka James'a Frey'a.  Nie jest ona nową książką, jej pierwsze wydanie miało miejsce 15 kwietnia 2003 roku.



O czym ona jest?
James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi zębami, złamanym nosem i rozciętym policzkiem. Nie wie, dokąd leci ani co się z nim działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ma dwadzieścia trzy lata, od dziesięciu lat jest uzależniony od alkoholu, a od trzech – od narkotyków. Kiedy zgłasza się na odwyk do najstarszego ośrodka w Stanach, chlubiącego się rekordowo wysoką skutecznością siedemnastu procent wyleczonych, lekarze nie wiedzą, jakim cudem wciąż żyje.
 -lubimyczytać.pl

    Tą książkę można nazwać pamiętnikiem samego autora, główny bohater książki nosi takie samo imię i nazwisko jak autor. Opisuje on swoje własne przeżycia, to jak ciężko jest wyjść z narkomanii. 

   Przeżycia głównego bohatera są wstrząsające, dają dużo do myślenia. Książka obrzydza narkotyki jak i wszelkie używki chyba każdemu kto tylko ją przeczytał. Poznajemy tutaj nie tylko historię James'a, lecz także wielu innych  uzależnionych ludzi, którzy przeżyli w swoim życiu straszne momenty. 


    Książka łapie za serce i skłania do przemyśleń na temat o którym opowiada. Momentami wzruszająca, czytelnik z całych sił kibicuje bohaterom w wyjściu na prostą drogę. 
Można powiedzieć, że powieść jest okrutna, ponieważ pokazuje ona prawdę. Nie upiększa ona tego tematu jak niektóre książki. Główny bohater jest strasznie inteligentnym zdaje sobie sprawę ze swojego problemu, chce walczyć, lecz czasem trafiają mu się momenty zwątpienia. 

    Mimo tego, że książkę czyta się ciężko jest ona wciągająca, i zachęca do przeczytania innych książek tego autora, co ja na pewno zrobię. W książce znajduje się wiele wulgaryzmów, oraz mocnych scen, dla niektórych może to być problemem,lecz na prawdę warto. Myślę, że 'Milion małych kawałków' to książka, która świetnie radzi sobie z tematem uzależnienia. Pokazuje, że nigdy nie należy tracić nadziei.

 Polecam z całego serduszka!
8/10

4.05.2017

Silver. Pierwsza księga snów

 Kerstin Gier jest autorką bestsellerowej trylogii Czasu, która wszystkich zachwyca. Jej kolejną trylogią jest Silver, o tej książce też można posłuchać oraz przeczytać wiele pozytywnych recenzji. Sięgając po nią miałam dość duże oczekiwania. 








Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?

Pierwsza część bestsellerowej serii Kerstin Gier, autorki niezwykle popularnej Trylogi czasu.


-lubimyczytać.pl



Fabuła książki jest bardzo interesująca, tak naprawdę nie ma w niej momentów nudy, cały czas coś się dzieje. Jednak wydaję mi się, że dla mnie ta książka bardziej by mi się spodobała gdybym przeczytała ją jakieś pięć lat temu. 

Głowna bohaterka według mnie była strasznie niedojrzała. Denerwowało mnie to, że gdy ktoś ją uprzedzał o niebezpieczeństwie i odradzał mieszanie się w coś ona i tak to robiła, jakby po złości. Mimo tego, że ma ona piętnaście lat (o ile dobrze pamiętam) miałam wrażenie, że czytam o dwunastolatce. Nie sądzę, że jest to jakoś bardzo irytująca postać, dało się ją przeżyć, lecz mam nadzieję, że w kolejnych tomach zmieni nieco swoje zachowanie. 

Rzadko się zdarza, aby w jednej książce były aż dwie irytujące postacie, a tu właśnie można znaleźć drugą taką,a jest nią mama Liv. Nie chciałabym mieć takiej mamy, jest ona mniej rozsądna niż jej najmłodsza córka (tzn. w niektórych momentach). Na początku była okej, po prostu mama, lecz później zaczęło mnie strasznie denerwować to jak ona narzekała na grzeczną córkę (która mama tak robi?). 

Autorka miała pomysł na bardzo ciekawą historię, lecz chyba nie wykorzystała jej w pełni, ponieważ po pierwszym tomie czuję pewien niedosyt. Miałam nadzieję na kawał dobrej książki, która mną zawładnie, niestety tak się nie stało. Oczywiście lektura podobała mi się, lecz właśnie nie w takim stopniu jak się spodziewałam. Była po prostu dobra. Bardzo podobał mi się pomysł autorki z drzwiami poprzez które Liv mogła wejść do snów innych osób. 

Książka jest godna polecenia dla osób, które szukają czegoś aby się oderwać, czegoś lekkiego. Nie oczekujcie po niej zbyt wiele, ale bardzo przyjemnie oraz szybko się ją czyta. Oczywiście sięgnę po kolejną część, którą mam już nawet zamówioną. 

6/10